Awantura o starożytną skalę solfeggio

Awantura o starożytną skalę solfeggio

Dlaczego starożytna skala solfeggio nie jest starożytna, nie jest solfeggio i nie jest skalą oraz o tym jak powstały dwa zupełnie nowe zestawy kamertonów solfeggio.

To musiał być 2008 rok, kiedy pierwszy raz usłyszałam o starożytnych dźwiękach solfeggio (nazywanych także: ancient solfeggio tones, ancient solfegio scale, sacred solfeggio tones, solfeggio scale, solfeggio frequencies). Pomyślałam wówczas: „Hurrrrra! W końcu ktoś je odkrył!” i sama zdziwiłam się tą myślą. Muzyka była zawsze obecna w moim życiu, a od pierwszego mojego spotkania z wiolonczelą byłam przekonana, że w dźwięku kryje się moc. Nie potrafiłam tego przekonania niczym uzasadnić, ale czucie było ponad pewność. Myślę, że to powód, dla którego starożytne dźwięki solfeggio tak bardzo mnie zaintrygowały. W 2011 sprowadziłam z USA książkę pod tytułem Healing Codes for the Biological Apocalypse[1] napisaną przez dr Leonard G. Horowitz oraz dr Joseph S. Puleo. Nigdy jej nie przeczytałam do końca, ponieważ mój angielski na tamten czas nie był wystarczający, a kiedy już stał się na tyle dobry, bym mogła zmierzyć się z tą lekturą, około 50, a może 60 strony dopadło mnie rozczarowanie.

Zacznijmy mówić wspólnym językiem

Jestem naturopatką, absolwentką Polskiej Szkoły Naturoterapii AKU RP Naturopata przy AE IPC, a na codzień zajmuję się sound healing, czyli uzdrawianiem dźwiękiem. Najbardziej przywiązana jestem do mis tybetańskich i gongu, chociaż zdarza mi się też pracować z kamertonami. Od dawna śledzę rynek uzdrawiania dźwiękiem i nieustannie jestem zaskakiwana niekompetencją praktykujących. Wokół dźwięku powstaje wiele dziwacznych i naciąganych teorii, które wprowadzają sporo zamieszania i wręcz niebezpieczeństwa. Uważam, że powinniśmy nieco poważniej podejść do terapii dźwiękiem. Nie może być tak, że każdy kto tylko ma ochotę, zaczyna machać kamertonami lub walić po gongu i staje się nagle terapeutą. Tacy terapeuci to uzurpatorzy. Terapia dźwiękiem to sztuka i wymaga wiedzy oraz zdrowych podstaw. Tym bardziej wymaga tej wiedzy, że pracujemy nie tylko z ciałem fizycznym klienta, pracujemy również na poziomie emocji i energii. Nadszedł w końcu czas, by terapeuci pracujący dźwiękiem zaczęli mówić wspólnym językiem. Marzę o tym, że stworzymy wspólną retorykę.

Największym jak dotąd nadużyciem, jakie napotkałam wokół uzdrawiania dźwiękiem jest teoria starożytnych dźwięków solfeggio. Nie zamierzam wykazywać, że te dźwięki nie mają w sobie magii i nie działają, ale też czuję wewnętrzną potrzebę, żeby powiedzieć o nich moją prawdę. Podczas wyszukiwania informacji w internecie na temat starożytnych dźwięków solfeggio znaleźć można jedną i tę samą, przekłamaną historię, powtarzaną przez setki, jeśli nie tysiące osób. Przyznam pokornie, że sama też przez jakiś czas tę historię powtarzałam. Wychodzi na to, że mamy taką dziwną przypadłość, że często daną informację uważamy za prawdziwą tylko dlatego, że została wielokrotnie powtórzona przez innych i nie jest ważne, że jest nieprawdziwa. Tak rzadko sprawdzamy informacje, które do nas docierają. Ciekawe, czy powodem jest lenistwo, czy też fakt, że nawet nam do głowy nie przychodzi, że niektóre informacje mogą być nieprawdziwe.

Zacznijmy więc od początku. Ancient solfeggio tones nie są ani solfeggio, ani nie są ancient, czyli starożytne. Nie są też żadną skalą w rozumieniu muzyki. Nie zmienia to faktu, że bardzo je lubię, często ich używam i wiem, że rodzą wiele dobrego.

Skąd się wzięły starożytne dźwięki solfeggio?

Zacznijmy od początku, czyli od historii, jaką można przeczytać w internecie i w książce Healing Codes for the Biological Apocalypse na temat starożytnych dźwięków solfeggio. Oryginalna skala solfeggio została opracowana przez benedyktyńskiego mnicha Guido d’Arezzo, żyjącego w latach od około 991 roku do około 1050 roku. Skala ta służyła według różnych źródeł śpiewakom do łatwiejszego uczenia się pieśni (chorał gregoriański). Dziś znamy skalę solfeggio jako siedem rosnących dźwięków przypisanych do sylab Do, Re, Mi, Fa, So, La, Ti. Oryginalna skala składała się z sześciu rosnących dźwięków przypisanych do sylab Ut, Re, Mi, Fa, Sol, La. Sylaby do skali zostały przeniesione z hymnu do św. Jana Chrzciciela, Ut Queant Laxis, napisanego przez Paulusa Diaconusa w VIII wieku. Podobno dźwięki te zostały utracone i ludzkość o nich zapomniała aż do połowy lat siedemdziesiątych XX wieku, kiedy dr Joseph Puleo, amerykański lekarz i zielarz, odkrył je na nowo. Zgodnie z tym, co przeczytać można w książce Healing Codes for the Biological Apocalypse, dr Puleo miał wizję, w której istota anielska przedstawiła mu zasady rzekomej pitagorejskiej metody redukcji liczb do cyfr i wskazała 7. rozdział Księgi Liczb. Korzystając z przedstawionej mu metody dr Puleo odkrył w 7. rozdziale Księgi Liczb, konkretnie w wersetach od 12 do 83, wzór sześciu powtarzających się kodów. We wspomnianym 7. rozdziale Księgi Liczb w wersecie 12 dr Puleo znalazł odniesienie do opisu pierwszego dnia, drugi dzień został wspomniany w wierszu 18, trzeci dzień w wierszu 24 i tak dalej, aż do ostatecznego odniesienia w wierszu 78, który mówi o dwunastym dniu. Częstotliwość 369Hz powstała poprzez zredukowanie 12 do 3 (1+2=3), 18 do 9 (1+8=9) i 24 do 6 (2+4=6). Pozostałe częstotliwości powstały w podobny sposób. Dr Joseph Puleo znalazł następną częstotliwość, patrząc na werset 13, który mówi o ofierze. Sześć wersetów dalej, czyli w wersecie 19, powtórzona została ta sama ofiara lub idea, i kolejny raz w wersecie 25. Tak więc, stosując rzekomą pitagorejską metodę redukcji, dr Puleo ponownie odkrył wzór, który stanowi drugą częstotliwość, tym razem 417Hz. Pozostałe częstotliwości zostały znalezione przy użyciu tej samej metody. Następnie dowiadujemy się, że każda sylaba, czyli częstotliwość jej przyporządkowana za pomocą odnalezionych w Księdze Liczb kodów, została dokładnie zbadana przez dr Puleo i innych profesjonalnych badaczy i opisana w następujący sposób:

  • UT – 396 Hz – przekształcanie żalu w radość, wyzwalanie poczucia winy i strachu
  • RE – 417 Hz – cofanie sytuacji i ułatwianie zmian
  • MI – 528 Hz – transformacja, cuda i naprawa DNA
  • FA – 639 Hz – ponowne łączenie i równoważenie relacji
  • SOL – 741 Hz – rozwiązywanie problemów, wyrażanie i rozwiązania
  • LA – 852 Hz – przebudzenie intuicji, powrót do duchowego porządku

Dlaczego starożytne dźwięki solfeggio nie są solfeggio, nie są starożytne i nie tworzą żadnej skali?

Pierwsze, co podpadło mi w starożytnych dźwiękach solfeggio, to część nazwy. Pamiętam, że chodząc do szkoły muzycznej posiadałam solfeż, czyli książkę, w której zapisane były różne (niektóre nawet fajne) melodie na pięciolinii. Uczyliśmy się z tej książki odczytywać, jakie dźwięki stoją za nutowymi zapisami i śpiewać patrząc na nie. Niektórzy z nas zgadywali, ale idea była taka, że patrzyliśmy na zapis nutowy i wyobrażaliśmy sobie konkretne brzmienie w głowie. Zdarzało się też, że naszym zadaniem było zapisanie na pięciolinii tego, co nasza nauczycielka nam zagrała. Byłam więc nieco zdezorientowana użytym w starożytnych dźwiękach solfeggio słowem, przypominającym mi przytoczony solfeż. Solfeggio w muzyce (zwane także solfège, sol-fa, solfedge lub solfa) jest pedagogiczną techniką wykorzystywaną do nauczania śpiewu a vista, czytania nut głosem. A vista w terminologii muzycznej oznacza pierwsze wykonanie danego utworu muzycznego przez wykonawcę czytającego z nut, bez przygotowania, czyli bez wcześniejszego zaznajomienia się z zapisem nutowym tego utworu.[2] Współcześnie solfeż stał się dyscypliną służącą kształceniu słuchu muzycznego. Oprócz nauki czytania nut (solfeż właściwy) i zapisywania muzyki ze słuchu (dyktando) obejmuje ona także rozwijanie zdolności i umiejętności słuchowej analizy muzyki poprzez rozwijanie poczucia wysokości, barwy i funkcji dźwięku oraz poczucia rytmu i cech agogiczno-dynamicznych, kształtowanie zdolności intonacyjnych, wrażliwości na skale dźwiękowe i style muzyczne, umiejętności świadomego improwizowania muzyki głosem itp.[3] Solfeggio to po prostu forma solmizacji. Solmizacja w muzyce oznacza posługiwanie się sylabowymi nazwami dźwięków podczas śpiewu. Za twórcę solmizacji uważa się Guido d’Arezzo, który z hymnu na cześć św. Jana Chrzciciela, Ut Queant Laxis, wybrał początkowe sylaby (Ut, Re, Mi, Fa, Sol, La) poszczególnych wersów, śpiewanych od kolejnych dźwięków heksachordu. Heksachord to takie ładne słowo, oznaczające szereg 6 dźwięków w obrębie seksty (to interwał muzyczny), z półtonem w środku. Heksachord budowany był od dźwięków C, F, G i dzięki temu mówić można o trzech jego rodzajach: naturalny – C, D, E, F, G, A, miękki – F, G, A, B, C, D i twardy – G, A, H, C, D, E. Około 1600 roku do heksachordu dodano VII stopień oznaczając go sylabą Si, a około 1650 roku bezdźwięczne Ut zastąpiono sylabą Do.[4] Istnieją tak naprawdę dwa systemy solfeggio: jeden ze stałą pierwszą sylabą Do (stałe Do) i drugi z ruchomą (ruchome Do). Różnią się tym, że w stałym Do, pierwszy dźwięk solfeggio (pierwsza sylaba – do) będzie stały i będzie zawsze dźwiękiem C, a w ruchomym Do, sylaby odpowiadać będą stopniom skali, jednakże dźwięk pierwszej sylaby będzie różny w zależności od użytej skali – dla przykładu jeśli użyta zostanie skala G–dur, to pierwsza sylaba Do będzie równa dźwiękowi G. Uważa się, że Guido d’Arezzo używał ruchomego Do.

Myślę, że każdy kto przeczytał materiał do tego momentu zdążył już zrozumieć, że starożytne dźwięki solfeggio nie są absolutnie starożytne. Cytując za Wikipedią, starożytność to okres w historii (…) obejmujący dzieje (…) od powstania pierwszych cywilizacji do około V wieku n.e.[5] Guido d’Arezzo, twórca solfeggio, żył natomiast w latach od około 991 roku do około 1050 roku, czyli w wiekach średnich. Przypomnijmy też, że Ut Queant Laxis, napisany został przez Paulusa Diaconusa w VIII wieku. To był drugi mój poważny zarzut do teorii o starożytnych dźwiękach solfeggio. Nie mogłam zrozumieć, dlaczego nazywane były przez dr Horowitz’a i dr Puleo starożytnymi.

Powiedzieć należy także jasno, że Biblia została podzielona na rozdziały w XII wieku, a wersety zostały ponumerowane dopiero w XVI wieku.[6] Skoro częstotliwości starożytnych dźwięków solfeggio wywodzą się ze zredukowania numerów wersetów od 12 do 83 znajdujących sie w 7. rozdziale Księgi Liczb, to twórca solfeggio, Guido d’Arezzo nie mógł tego wiedzieć, a tym samym nie mógł tego obliczyć. Chcę też podkreślić, że w czasach d’Arezzo nie istniały żadne narzędzia do mierzenia wysokości (częstotliwości) dźwięku, więc przyporządkowanie częstotliwości 396 Hz do sylaby UT, 417 Hz do RE, 528 Hz do MI i tak dalej nie ma zupełnie sensu ponieważ d’Arezzo nie mógł o tych częstotliwościach mieć zupełnie pojęcia.

Wyżej wspomniałam, że d’Arezzo, wybrał początkowe sylaby (Ut, Re, Mi, Fa, Sol, La) poszczególnych wersów z hymnu na cześć św. Jana Chrzciciela, Ut Queant Laxis, śpiewanych od kolejnych dźwięków heksachordu (szereg 6 dźwięków w obrębie seksty z półtonem w środku). Wystarczy posłuchać Ut Queant Laxis na YouTube, żeby zrozumieć, że każdy wers zaczyna się od dźwięku położonego o stopień wyżej.[7] Kiedy jednak ustawimy w kolejności rosnącej częstotliwości, które zdekodował dr Puleo z Księgi Liczb, to efekt jest zupełnie inny i w niczym nie przypomina dźwięków Ut Queant Laxis. Prawdę mówiąc, uszeregowanie tych częstotliwości nie przypomina absolutnie żadnej znanej skali muzycznej, ze względu na bardzo dziwne odległości między kolejnymi dźwiękami. Odległości te mają jednak sens liczbowy, o czym napiszę za moment, przy okazji mojego odkrycia. Ponadto uważa się, że Guido d’Arezzo używał solfeggio z ruchomym Do. Oznacza to, że dźwięki solfeggio nie miały stałej wysokości, czyli nie posiadały konkretnej częstotliwości, a co za tym idzie, definiowanie 396Hz dla Do (UT) i kolejnych częstotliwości dla skali nie ma żadnego sensu. Starożytne dźwięki solfeggio nie są więc solfeggio i nie tworzą absolutnie żadnej skali.

W dalszych rozważaniach pominę kilka innych faktów, które nie trzymają się kupy w historii o starożytnych dźwiękach solfeggio, jak na przykład skala z A = 444 Hz, paradoks jednoczesnego sytuowania 528 Hz dla A i dla C, pitagorejska metoda redukowania liczb, która tak naprawdę jest metodą numerologii, a znana jest również jako metoda mod 9, czy też rzekomy fakt, że częstotliwość 528 Hz znana jest doskonale w świecie biologii.

O czym mówi Marko Rodin w swoim modelu matematyki wirowej?

Mówi się, że Marko Rodin odkrył źródło spinu elektronu. Dzięki wprowadzeniu matematyki opartej na wirach zademonstrował, jak energia wyraża się matematycznie. Matematyka wirowa opisuje ruch torusa liczbami. W koncepcji tej torus jest nieskończonym źródłem energii, swego rodzaju generatorem energii. W punkcie centralnym torusa Rodin opisuje istnienie osobliwości, która imploduje i w ten sposób wytwarza energię. Energia ta rozchodzi się na zewnątrz i zgodnie z geometrią torusa powraca do centrum. Jest to swego rodzaju nieskończony ruch.
Marko RodinTutaj robi się coraz ciekawiej, ponieważ do opisu sposobu w jaki energia wyraża się matematycznie Rodin użył tak zwanych rodzin numerów (the family number groups) i ciągi te pokrywają się z ciągami, które zdekodował z 7. rozdziału Księgi Liczb dr Puleo: pierwsza grupa to pozytywne elektryczne emanacje – 1, 7, 4, druga grupa to negatywne elektryczne emanacje – 2, 8, 5, a trzecia to magnetyczne emanacje – 3, 9, 6. Te numery to swego rodzaju węzły na drodze przepływu energii.

Oczywiście Rodin nie mówi o żadnych częstotliwościach. Rodziny numerów to po prostu 3 grupy cyfr. Warto jednak zauważyć, że dokładnie tak samo jak u dr Puleo, 1 jest w grupie z 7 i 4, 2 jest w tej samej grupie, co 5 i 8, a 3 dzieli grupę z 6 i 9. Przypadek?

Dlaczego można jednak powiedzieć, że starożytne dźwięki solfeggio są starożytne?

We wrześniu 2012 roku przyjrzałam się dokładniej liczbom, które dr Puleo zdekodował z 7. rozdziału Księgi Liczb: 396, 417, 528, 639, 741, 852. Zauważyłam, że można je podzielić na 3 grupy: 396 i 639, 417 i 741, 528 i 852. Dodatkowo spostrzegłam także, że druga liczba w każdej grupie, weźmy na przykład 639, powstała przez przesunięcie ostatniej cyfry w liczbie pierwszej (cyfra 6 w liczbie 396) na początek. Oznaczało to, że w ten sposób można stworzyć dodatkowe 3 liczby, po jednej dla każdej grupy. Grupa pierwsza składała się więc z liczb 396, 639, 963, grupa druga to 174, 417, 741 i trzecia to 285, 528, 852. Po zastosowaniu metody numerologicznej redukcji liczb do pojedynczych cyfr okazało się natomiast, że liczby pierwszej grupy redukują się do 9 (3+9+6=18, 1+8=9 itd.), druga grupa redukuje się do 3 (1+7+4=12, 1+2=3), a trzecia do 6 (2+8+5=15, 1+5=6). Po uporządkowaniu otrzymałam poniższy układ dziewięciu częstotliwości solfeggio (nazwijmy to częstotliwościami solfeggio pomimo, że wcześniej wykazałam, że nie jest to solfeggio wcale): Solfeggio trójkąty z pionu

Dla samej siebie grupę trójek nazwałam pierwszym trójkątem z pionu, grupę szóstek drugim trójkątem z pionu i grupę dziewiątek trzecim trójkątem z pionu. Nazwałam je trójkątami z pionu, gdyż zestaw tych liczb (częstotliwości) można jeszcze ułożyć w trójkąty z poziomu, o czym napiszę poniżej przy okazji kamertonów. Przyglądałam się tym liczbom, dodawałam, mnożyłam i uśredniałam, a wynik zawsze mnie zaskakiwał. Czułam i rozumiałam, że to są ważne zbiory. Być może faktycznie były to częstotliwości. Gdy ustawiłam ciąg cyfr od 1 do 9 i go powieliłam, to okazało się, że grupa trójek rozpoczyna się od 1 i występujące w niej kolejne cyfry pojawiają się co 6 miejsc, grupa szóstek zaczyna się od 2 i znów występujące w niej cyfry pojawiają się co 6 miejsc, a grupa dziewiątek zaczyna się od cyfry 3 i cyfry znów się pojawiają co 6 miejsc.

Solfeggio

Oglądałam te liczby ze sporym zainteresowaniem, aż w końcu doznałam olśnienia, że ja już je wcześniej gdzieś widziałam! Sięgnęłam prędko po kwadrat Lo Shu i wszystko stało się jasne! Historia kwadratu Lo Shu jest związana z chińską legendą. W starożytnych Chinach miał miejsce wielki potop. Ludzie zaczęli składać ofiary bogom wylewających rzek, aby uspokoić ich gniew. Taka ofiara została też złożona bogowi rzeki Luo, z wody której wyłonił się żółw z nienaturalnym magicznym wzorem na swojej skorupie. Ów wzór okazał się magicznym kwadratem, który stworzył podstawy dla Feng Shui i całej teorii przemiany pięciu żywiołów. Wydarzenia te miały miejsce za czasów panowania legendarnego cesarza Chin Yu, który żył w latach od około 2123 roku p.n.e do około 2025 roku p.n.e.

Kwadrat Lo-Shu

Parzyste liczby kwadratu Lo Shu reprezentują żeński element yin i rozmieszczone są one w rogach kwadratu. Liczby nieparzyste natomiast symbolizują element męski yang i są rozmieszczone w postaci krzyża. Po każdej cyfrze parzystej następuje nieparzysta. Centralna liczba odpowiada w symbolice człowiekowi i jest najmocniejszym elementem, symbolizuje także 5 elementów. W symbolice chińskiej liczby 2, 5 i 8 odpowiadają elementowi ziemi, 7 i 6 elementowi metalu, 1 elementowi wody, 3 i 4 elementowi drzewa i 9 elementowi ognia. Wartym wspomnienia jest także fakt, że każde trzy cyfry umieszczone w danym wersie, kolumnie i ukośnie dodane do siebie dadzą w wyniku 15, które to może zostać zredukowane do 6 przy użyciu numerologicznej metody redukcji.

Kiedy zwielokrotniłam kwadrat Lo Shu byłam w stanie odszukać wszystkie liczby, czyli częstotliwości solfeggio, o których pisałam wcześniej, występujące jedna po drugiej.

Czy to przypadek, że te same liczby dr Puleo odnalazł w Księdze Liczb, Marko Rodin w sposobie w jaki energia wyraża się matematycznie, a ja w kwadracie Lo Shu?

Lo Shu Solfeggio

Kamertony Solfeggio

Istnieje ciekawa zależność wokół 9 liczb, określanych częstotliwościami solfeggio, o której pisałam wcześniej. Uszeregowanie ich od najmniejszej do największej i potraktowanie jako częstotliwości nie stworzy nam żadnej skali muzycznej niestety, ale pozwoli nam to zauważyć pewien sens w liczbowych odległościach pomiędzy poszczególnymi stopniami. W tym momencie będę mówić o trójkątach z poziomu, które także utworzą 3 grupy (trójkąty). Pierwszy trójkąt z poziomu stanowić będą liczby: 174, 285, 396, drugi 417, 528, 639, a trzeci 741, 852, 963. Odległości pomiędzy stopniami wewnątrz trójkątów z poziomu jest równa i wynosi 111, ale ważnym spostrzeżeniem jest, że pomiędzy pierwszym, a drugim trójkątem z poziomu odległość równa jest 21, a pomiędzy drugim i trzecim odległość ta wynosi 102. Mamy więc 21 (021) i 102, dlaczego by więc nie stworzyć kolejnego trójkąta?
Solfeggio ciąg podstawowy
Skoro wcześniej udało się ustalić, że kolejne liczby w trójkątach z pionu powstają przez przesuwanie ostatniej cyfry na początek liczby (na przykład przesunięcie 4 w liczbie 174 na początek daje liczbę 417), to dlaczego by nie można potraktować w ten sam sposób odległości między trójkątami z pionu? Po takim zabiegu kolejna odległość wynosiłaby 210, zatem kolejną liczbą (częstotliwością) byłaby 1173. Z taką propozycją wyszła przyjaciółka naszego domu, Ewa Gryt, w grudniu 2019 roku, kiedy zobaczyła całe moje opracowanie dotyczące częstotliwości solfeggio, które od 2012 roku leżało w szufladzie.

W tym miejscu muszę wspomnieć o kamertonach. Pisałam wcześniej, że uszeregowanie liczb od najmniejszej do największej i potraktowanie jako częstotliwości nie stworzy nam żadnej skali muzycznej. Brak skali muzycznej jednak nie przeszkadza całe szczęście! w używaniu częstotliwości solfeggio w terapii dźwiękiem. Z czasem powstał pięknie brzmiący zestaw dziewięciu kamertonów, którego tony działają na trzech różnych płaszczyznach: fizycznej, mentalnej i duchowej. Zestaw ten w rękach dobrego terapeuty potrafi czynić cuda! Brzmi świetnie, kiedy efekty terapeutyczne wzbudzane są trójkątami z pionu, czyli kiedy jednocześnie używane są wszystkie trzy częstotliwości trójki, szóstki lub dziewiątki.
Solfeggio ciąg rozszerzony

Oczywiście, że mnie podkusiło, żeby ten podstawowy zestaw kamertonów Solfeggio poszerzyć o kolejne (właściwie to przymusiła mnie do tego Ewa, wrzeszcząc na mnie w środku nocy, że musi to być natychmiast wyliczone). Skoro wyliczyłam już wszystkie odległości w podstawowym zestawie i poznałam prawa nimi rządzące, to stworzenie kolejnych było tylko kwestią kalkulacji. W taki właśnie sposób powstały zestawy kamertonów Solfeggio I i Solfeggio II. Na początku sądziłam, że będą one tylko uzupełnieniem zestawu Solfeggio podstawowego. Uważałam, że ze względów matematycznej elegancji i prostoty to właśnie zestaw podstawowy będzie najbardziej skutecznym narzędziem w terapii dźwiękiem. Dodatkowo to właśnie częstotliwości podstawowego zestawu wpisane są przecież w kwadrat Lo Shu. Żyłam w tym przekonaniu dopóki nie dotknęłam i nie użyłam dwóch pozostałych zestawów, zrobionych na zamówienie Ewy (a kogo by innego). Ich dźwięki po prostu unoszą, wprowadzają w stan lewitacji, odprężają na niesamowicie głębokim poziomie i oczyszczają. Jestem pod wielkim ich wrażeniem. Wyczyniają cuda w energiach! Wyobrażam sobie i czuję, że każdy z tych zestawów działa na innym poziomie, w innej rzeczywistości. Pierwszy jest bardzo mocny w trzecim wymiarze (3D), drugi w czwartym (4D), a trzeci w piątym (5D).

Kiedy poużywam ich trochę dłużej, dodam tu update i opowiem więcej.

Iza Strzelecka

 

Użyte źródła:
[1] „Healing Codes for the Biological Apocalypse”, dr Leonadr G. Horowitz and Joseph dr S. Puleo, Tetrahedron Publishing Group, Sandpoint, Idaho, 2011
[2] Wikipedia, stan na 02.07.2020: https://pl.wikipedia.org/wiki/A_vista
[3] Wikipedia, stan na 02.07.2020: Solfeż
[4] Encyklopedia PWN, stan na 02.07.2020: Solmizacja
[5] Wikipedia, stan na 02.07.2020: Starożytność
[6] Wikipedia, stan na 02.07.2020: Biblia
[7] Warto posłuchać na przykład tutaj: Ut Queant Laxis

SOLFEGGIO

Solfeggio

SOLFEGGIO I

Solfeggio I

SOLFEGGIO II

Solfeggio II

Podziel się tym postem:

Back to top